Kulturalna blondynka

Dziennikarstwo – czy warto?

Nigdy nie chciałam być dziennikarką. Nigdy nie lubiłam pisać. Kiedy cztery lata temu podjęłam studia na kierunku: dziennikarstwo i komunikacja społeczna, byłam przekonana, że ten absurd potrwa co najwyżej rok. Potrwał lat cztery.

Dlaczego wybrałam dziennikarstwo?

Gdybyście zapytali mnie o to w 2014 r., prawdopodobnie odpowiedziałabym coś w stylu: “Bo coś studiować trzeba” lub zmyśliła jakąś bajkę, sugerującą, że mam określone plany i cele. Czy miałam? No, nie bardzo.

Miałam dużo wolnego czasu

Czułam w sobie pustkę. Unikałam kontaktu z ludźmi z roku i  próbowałam się jakoś znaleźć. Najpierw szukałam w studenckiej redakcji Ostrożni (klęska totalna), później w Akademii Przyszłości (zdecydowanie lepiej). Rozwijałam swoje umiejętności montując co jakiś czas vlogi (trochę bezsensu) i nawet przyszedł czas, kiedy spróbowałam własnych sił w Radio Sfera (bez flow, niestety). “To coś”, ten dziennikarski dreszczyk emocji, poczułam dopiero na zajęciach: Dziennikarskie źródła informacji.

Uwolniona spod klucza

Cóż, nie skłamałam w drugim zdaniu. Na maturze miałam nadzieję raz na zawsze pożegnać rozprawki i tym podobne. Pisanie “pod klucz” nigdy nie sprawiało mi przyjemności. W literaturze pięknej też zakochałam się dopiero, kiedy nikt nie narzucał mi ambitnej interpretacji. Na studiach klucz nie istniał. Tworząc tekst, mogłam wszystko. Granice wyznaczał styl. Mój styl.

Z perspektywy czasu myślę,  że podczas wspomnianych zajęć najintensywniej kształtował się mój warsztat dziennikarski. Nie zapomnę, jak np. zarwałam noc, żeby na  przeczytać w oryginale “Hiroshimę” Johna Herseya i tym samym rozwikłać zagadkę zadaną nam przez Profesora 🙂

Public Relations czy Nowe Media?

Zaczęłam od “pijaru” (modne), jednak po pół roku uczenia się, jak owijać gówno w sreberko, zrezygnowałam. Nie rzuciłam studiów, ale postanowiłam zmienić specjalność. I dobrze! Na nowych mediach w końcu zaczęło się dziennikarstwo – czytanie, dyskusje, pisanie… Idei public relations totalnie nie kumałam. Nudziłam się. Układanie strategii dla firm nie było czymś, przy czym chętnie piłabym kawę.

Warsztat dziennikarski

Na studiach nauczyłam się szukać i zadawać pytania. Gatunki dziennikarskie, w których “się czuję” to przede wszystkim felieton i reportaż. W szufladzie “napisałam, bo musiałam” umieściłam wszystkie moje teksty naukowe oraz pastisz – szuflady nie otwieram.

O dziwo, po studiach najbardziej przydaje mi się wiedza z egzaminu, który udało mi się zdać dopiero przy piątym podejściu (światowe systemy medialne). Zajęcia, które okazały się dla mnie ważne pod kątem warsztatu to: kultura popularna, technika realizacji telewizyjnej, system polityczny III RP, polska szkoła reportażu, publicystyka polityczna oraz stylistyka praktyczna.

Osobiście uważam, że było za mało zajęć poświęconych historii.

Wykładowcy UMK

Tu zacytuję zdanie, które najczęściej pojawiało się na zajęciach z prawa prasowego: “To zależy”. Mam swoich ulubionych profesorów, których z sentymentem będę wspominać przez lata, ale byli też wykładowcy, z którymi nie zaiskrzyło. W każdym razie WPiSM to wydział ludzi “jakichś”. Tam nie ma ludzi niewidzialnych.

Gdyby nie dziennikarstwo, to…

Dziennikarstwo 🙂 Nie żałuję tych czterech lat i paradoksalnie w ostatnim roku, kiedy nie studiowałam, zdobyłam najwięcej wiedzy życiowej. Szczerze, uważam, że to dobry kierunek, zwłaszcza dla osób, które nie wiedzą, co chcą robić w życiu. Dziennikarstwo to sztuka “wnikania w…” drugiego człowieka, w siebie. Czy warto podjąć wyzwanie studiów dziennikarstwa i komunikacji społecznej na UMK?

Warto.

 

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

pl_PLPolish
pl_PLPolish