torunianka z kubkiem kawy
ZWIERZENIA

Dziennikarstwo z przypadku

Plan A nie wypalił

1 października… Taka sentymentalna data. Tego dnia 7 lat temu rozpoczynałam rok akademicki na UMK. Czy byłam przekonana do kierunku, który wybrałam? Nie byłam. Należałam do grona osób, które trafiły na dziennikarstwo z przypadku. Przed maturą miałam na siebie zupełnie inny pomysł, jednak z perspektywy czasu uważam, że dobrze się stało, że plan A nie wypalił. Wspominając październik 2014 r., pomyślałam, że wśród osób rozpoczynających dziś studia znajdują się studenci podobni do mnie – zupełnie nieprzekonani, czy to TO.

To był dobry ruch

Osobiście z uczuciem niepewności walczyłam przez kolejne 3 lata studiów. Po roku już wiedziałam, że na pewno nie chcę zajmować się tzw. pijarem, czyli public relations. Wykładowcy byli ok, po prostu zupełnie mnie to nie kręciło. Nie rezygnując z kierunku, postanowiłam więc zmienić specjalizację na nowe media. To był dobry ruch. W moim planie pojawiły się zajęcia, na które chodziłam z przyjemnością, na których czułam flow ;]

Sesja… depresja

Przy okazji każdej sesji w mojej głowie pojawiały się wątpliwości. Nie zliczę, ile razy „rzucałam studia”. Walczyłam, ale niektóre zajęcia wydawały mi się tak „nie moje” i bezsensowne, że momentami poważnie czułam, że to nie ma sensu. W tamtym czasie chyba najbardziej pomagały mi rozmowy z innymi ludźmi, którzy mówili „ej, też tak mam”.

Życie akademickie

Szczególnym wsparciem była dla mnie moja współlokatorka, z którą dzieliłam pokój w akademiku nr 7. Studiowała prawo (coś, czego ja nie mogłabym studiować) i bardzo mi imponowała swoją postawą. Jej sesje a moje sesje… Nie ma co porównywać.

Wspominając tamte czasy, tak sobie myślę, że fajny współlokator to fajne życie akademickie. Wspólne tosty, rozmowy, wyjścia do Mr Capone (tego lokalu już nie ma)… Dobrze mieć przy sobie kogoś, kto wie i rozumie, co ci w sercu gra. A skoro pojawił się temat tostów…

Jest kilka rzeczy, które zdecydowanie warto mieć, kiedy wyjeżdża się na studia do akademika. I na pewno zalicza się do nich toster! Do studenckiej wyprawki dorzuciłabym jeszcze suszarkę na pranie oraz porządną patelnię. To dwie rzeczy, których brak osobiście mocno odczułam. Wiadomo, pożyczało się, ale no nie zawsze.

Czas weryfikowania siebie

Wracając do studiowania dziennikarstwa… Długo nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Dlatego tym bardziej imponowali mi znajomi z roku, którzy wiedzieli, że np. chcą pracować w telewizji, radiu, czy jako komentatorzy sportowi. Ja lubiłam pisać, więc przyszłości nieśmiało upatrywałam w jakiejś redakcji prasowej. Zanim jednak dojrzałam do decyzji, że chcę, aby pisanie było moim sposobem na życie, eksperymentowałam.

Myślę, że studia to bardzo fajny czas w życiu, sprzyjający weryfikowaniu własnych upodobań i umiejętności – odkrywaniu: kim jestem i do czego w życiu dążę? Okay, zdarzają się osoby, które już po szkole średniej dokładnie wiedzą, czego chcą, wybierają kierunek, kończą go i rozpoczynają pracę w zawodzie. Nie znam statystyk, ale obstawiam, że nie są to tłumy. Patrząc jednak na sytuację osób, które rozpoczynając rok akademicki, czują się kompletnie zagubione – przypominam, że nadchodzące lata to szansa, żeby lepiej siebie poznać i na nowo odkryć. Metoda prób i błędów się sprawdza, a po latach człowiek uśmiecha się do swoich wspomnień.

W mojej historii kierunek „z przypadku” okazał się trafiony. Od roku jestem magistrem dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Nie było łatwo, nie było terminowo, nie obyło się bez warunków. Ale w końcu osiągnęłam cel i ukończyłam studia, a dziś utrzymuję się z pisania. Czasem zastanawiam się, czy gdybym mogła cofnąć czas… Czy jeszcze raz zdecydowałabym się studiować dziennikarstwo? I myślę, że tak. Chociaż wiadomo, wolałabym uniknąć wielu pomyłek i błędów :]

Na zakończenie zostawię Wam ładny cytat Witolda Gombrowicza, który być może zainspiruje kogoś do zrobienia czegoś fajnego. To jeden z ważniejszych dla mnie fragmentów:

Chcesz wiedzieć, kim jesteś? Nie pytaj. Działaj. Działanie Cię określi i ustali. Z działania swojego się dowiesz. Ale działać musisz jako „ja”, jako jednostka, bo tylko własnych potrzeb, skłonności, namiętności, konieczności możesz być pewny. Tylko takie działanie jest bezpośrednie, jest prawdziwym wydobywaniem siebie z chaosu, autostwarzaniem. Reszta – czyż to nie recytowanie, wypełnianie schematów, tandeta, kicz?

Jeden komentarz

  • Jusha

    Świetny wpis! Jestem teraz na 3 roku studiów z czego ponad 1,5 spędziłam na zajęciach zdalnych. Bardzo ucieszyła mnie możliwość powrotu na zajęcia na UMK, a jeśli chodzi o mieszkania studenckie Toruń też pozytywnie mnie zaskoczył. Wynajęłam pokój w http://apartamentyforte.pl/, poznałam wspaniałych ludzi, w końcu zobaczyłam moich wykładowców i nareszcie przestałam myśleć o rzuceniu studiów. :DD

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.